Rowzwoj turystyki

Samoloty czarterowane z dużych miast europejskich lądują na lotniskach kilkunastu wysp, przywożąc co roku około 11 milionów turystów na wymarzone, słoneczne plaże. Wyspiarze, którzy przedtem ledwie byli w stanie utrzymać się z uprawy mikroskopijnych poletek i wypasu kóz, nagle zaczęli całkiem nieźle prosperować dzięki wczasowiczom. Powstały nowe miejsca pracy, przez co młodzi zyskali motywację do pozostania w domu zamiast szukania środków do życia na kontynencie albo za granicą. Wymierające wsie nagle ożyły, a chylące się ku upadkowi domy poddano gruntownej renowacji. Czy wszystkie zachodzące na wyspach zmiany można ocenić pozytywnie? Na pewno nie, i dotyczy to większości z nich. Wokół niegdyś zacisznych przystani powyrastały hałaśliwe bary i dyskoteki, wąskimi uliczkami śmigają przeraźliwie głośne motocykle, a na dziewiczo czystych dotąd plażach powyrastały ośrodki wypoczynkowe. Sezon turystyczny to tylko letnie miesiące, więc walka o wydającego pieniądze turystę przybiera formy bezkompromisowe.